FANDOM


Ciemność... To wszystko co widzę... A z ciemności wyłaniają się coraz to kolejne pary oczu. Zmiechy. Wielkie zmiechy w postaci lwów, tygrysów i Bóg wie jeszcze czego. Jedzą mnie. Patrzę jak w ich wielkich pyskach znikają moje kończyny... W końcu rozrywają brzuch.. Dobierają się do wnętrzności... A ja siedzę bez ruchu, nawet nie drgnę.. nie umiem. Nagle pojawia się mgła.. Z mgły wychodzi tajemnicz postać, najpierw nie widzę jej twarzy, ale wiem, że to kobieta. Tak, kobieta, coraz lepiej widać jej twarz. To moja matka.. Jak, czemu? Przecież ona nie żyje.. Może już umarłam.. Ale cóż to?!  Postać wyjmuje sztylet, podchodzi do mnie i wbija go w moje serce...

Budzę się... Uffff to tylko sen. Ale jak mogłam zasnąć? Tyle niebezpieczeństw, zmartwien, a mi udało się zasnąć?! Jestem na siebie zła, bo ktoś kto śpi sam nie jest bezpieczny, zwłaszcza blisko rogu obfitości. To tam najczęściej zawodowcy robią obóz... Rozglądam się i widzę, że ciało martwego trybuta zniknęło. Pewnie poduszkowiec je zabrał. Przynajmniej mam jego kurtkę, bo noce są tu zimne.

Muszę wyruszyć w głąb lasu. Brrr, nigdy nie lubiłam tam chodzić.. Zwłaszcza po tym co spotkało moją matkę... zjadły ją dzikie psy.  Ychh muszę się wziąć w graśći wyruszyć. Po słońcu wnioskuję, że jet około 7 rano. Wstaję, i zaczynam biec. Biegnę aż do utraty sił, robię sobie krótką przerwę i jem jednego z moich karekersów, popijając małym łykiem wody. Muszę ją oszczędzać. Hmm, muszę wymyślić plan. Dotąd biegłam w dół, ale na dole może być dużo niebezpieczeństw. Jeszcze raz rozglądam się i swierdzam, że cały czas będę wędrować w stronę najniższej z gór. Cały czas będę tam czekać aż zawodowcy się wybiją i zostanie tylko jeden, najlepszy i spóbuję się z nim zmierzyć, chyba, że organizatorzy znowu puszczą pod koniec zmiechy tak jak to zawsze robią... 

Wędruję w stronę najniższej góry już z dwie godziny. Między tą górą, a punktem, z którego wyruszyłam były jeszcze trzy góry. Wysokie. Bardzo. Będę wędrować dolinami. To postanowione.

Zaczyna się ściemniać, więc odnajduję jakąś skałę i rozbijam obóz. Postanawiam, że muszę znaleźć jakichś sojuszników. Byleby po to aby czuwali podczas mojego snu. Zastanawiam się, czy się nie zdrzemnąć..? Tak ale przed świtem. zawodowcy napewno polują nocą, ale nad switem będą zbyt zmęczni, więc wrócą do obozu. Typowa taktyka zawodowców. 



3 rozdział już jutro ;)

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki